środa, 11 listopada 2015

Rywalki - Recenzja książki - #16



Tytuł: Rywalki
Autor: Kiera Cass
Ilość stron: 333
Wydawnictwo: Jaguar



Zaczęły się eliminacje czyli wielki konkurs. Jego zwyciężczyni zostanie żoną przystojnego księcia, a w przyszłości władczynią Illei.
Dla trzydziestu pięciu kandydatek, wybranych z całego królestwa, Eliminacje to nadzieja na nowe, lepsze życie, w którym nikt nie jest głodny, a każda dziewczyna może poczuć się jak prawdziwa księżniczka. Niezależnie od pochodzenia...
Ami jest Piątką. Jako jedyna z wybranych nie chciała trafić do pałacu. Dla niej Eliminacje to koszmar.
Oznacza rozłąkę z Aspenem - jej sekretna miłością - i opuszczenie domu, a wszystko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której Ami wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, dziewczyna zastanawia się czy na pewno chce porzucić pałac. Może życie o jakim marzyła, wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chała sobie wyobrazić...


America - czyli główna bohaterka - jest "Piątką". Jest to grupa społeczna, w której znajdują się artyści. Nazwa ta oznacza także status majątkowy. Jednyka - to rodzina królewska, duchowieństwo. Dwójka - celebryci [...] Ósemka - osoby ułomne psychicznie, uciekinierzy, bezdomni.

Każda dziewczyna między szesnastym, a dwudziestym rokiem życia może zgłosić się do rywalizacji o księcia Illei - Maxona. Ami od początku jest temu przeciwna i nie ma ochoty walczyć o coś czego i tak nie osiągnie, jednak sytuacja materialna jej rodziny (oraz rodziny Aspena - jej sekretnej miłości) jest powodem dla którego w końcu decyduje się na udział w "konkursie". Zgłoszeń w całym królestwie są tysiące i America jest przekonana, że nie ma żadnych szans. A jednak!

"Rywalki" (a także pozostałe części) naprawdę do mnie trafiły i stały się jedną z moich ulubionych książek/serii.
Na początku można pomyśleć, że to nic takiego. Księżniczki jadą do pałacu i starają się o koronę. Dziewczyna z biednej dzielnicy trafia tam i w zasadzie nie ma po co czytać, bo już wiemy jak to się skończy. Trochę "Kopciuszek", prawda? Ale także "Igrzyska Śmierci"! [recenzja] Podział na kasty (dystrykty), Eliminacje (Głodowe Igrzyska), zdobycie korony (przeżycie w bitwie). Ale tylko pomysł jest podobny, ponieważ całe wykonanie jest inne i naprawdę warte uwagi.

Akcja toczy się tak, że nie nudzi, a także nie porywa tak bardzo, jak mogłoby to się dziać. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej po pewnym czasie robi się monotonnie.
Kiera Cass skupiła się na wątku miłosnym głównej bohaterki niż na problemach i kłopotach w państwie, co dobrze napisane mogłoby być równie dobre co sceny miłosne.

Jeśli chodzi o wszystkie postacie, to nie zawiodłam się na nich w stu procentach. Byli tacy, których od razu polubiłam i na szczęście nie zmieniali się na swoją niekorzyść. Do gustu przypadły mi m.in. pokojówki Ami w pałacu, które były naprawdę miłe wobec dziewczyny i sama z chęcią bym je poznała. Inni bohaterowie od razu, nie wiedzieć do końca czemu, byli na straconej pozycji (jeśli chodzi o moją listę "lubię/nie lubię"). Nie polubiłam taty Maxona czyli króla Illei i tak zastało aż do ostatniego zdania w trzeciej części: "Jedynej".

Podczas całej książki dziewczyny, które zdaniem księcia nie pasują na królową - odpadają. Wyjeżdżają i wracają do normalnego życia. Na koniec z zamku zostaje tylko sześć dziewczyn.

Książka jest napisana językiem, który trafi do wielu osób. Nie jest on skomplikowany i z pewnością młodsze osoby, które lubią czytać poradzą sobie z fabułą. Oczywiście starsze osoby też powinny być zadowolone z całej akcji, ponieważ nie ma tam jakiś brutalnych scen, które może nie do wszystkich trafiają.

To nie jest zwykła książka o księżniczkach i miłości. To jest książka warta przeczytania, a nawet do zastanowienia się nad niektórymi wątkami.

Bez względu na wiek - książkę polecam każdemu, ponieważ nie powinien się zawieść jeżeli nie ma co do niej wygórowanych oczekiwań.

ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA Z KSIĄŻKĄ

sobota, 7 listopada 2015

Cytatki - Gregor i Niedokończona Przepowiednia - #3

Hej!
Dzisiaj kolejny post z cytatami [inne części].
Tym razem będzie to książka Suzanne Collins "Gregor i Niedokończona Przepowiednia", której recenzja znajduje się [tutaj].
Zapraszam!

"Bo życie bywa śmiercią, śmierć w życie się zmienia."

Ten cytat kryje za sobą taki dajny przekaz, który trafi do mnie, ale nie do końca wiem w jaki sposób.

"Póki jest życie, jest nadzieja."

Mówią, że nadzieja umiera ostatnia i jeżeli ją posiadamy to można powiedzieć, że posiadamy także życie. Pomaga nam w ciężkich chwilach. Zawsze możemy sobie powiedzieć, że uda nam się jeżeli zrobimy jeszcze tylko to, to i to. 

"-Nie martw się, nie mam zamiaru zginąć.

- Są rzeczy gorsze od śmierci."
Czasem gorsza od śmierci może być utrata przyjaciela, swojej miłości czy kogoś bliskiego, ponieważ nadal musimy się męczyć z ciężarem tego wydarzenia, a jeśli umieramy to... nie męczymy się.

"Jesteś tylko jednym z graczy w bardzo długiej i skomplikowanej historii."

Człowiek jest takim graczem w swoim życiu lub życiu kogoś bliskiego. Odgrywamy ważną rolę w całej historii jaką jest życie całej ludzkości.

"Odwaga liczy się u tych, którzy umieją liczyć."

Umiesz liczyć? Licz na siebie! Nie każdy nam zawsze pomoże, kiedy będziemy tego potrzebowali. Powinniśmy przygotować się na to, że czasem sami musimy stawić czoła przeszkodzie w naszym życiu.

"Nie ma sensu obciążać ludzi informacjami, których nie są w stanie udźwignąć."

Czasem lepiej czegoś nie wiedzieć i spokojnie spać niż zadręczać się wiadomościami, których w zasadzie nie potrzebujemy. Niekiedy mądrzej z naszej strony będzie zostawić jaką spraw na później i zająć się czymś, co naprawdę jest z danej chwili ważne.

"Nadzieja. Bywają chwile, kiedy trudno ją odnaleźć. W takich momentach dużo łatwiej jest wybrać nienawiść."

Niektórzy, kiedy brakuje im nadziei albo motywacji wyżywają się na innych. Nie jest to dobre dla nikogo, ponieważ można kogoś urazić lub narobić sobie problemów. Lepiej porozmawiać (czasem i z samym sobą) i postarać się, aby ta zgubiona nadzieja do nas wróciła.


To już wszytko w tym poście. Czytaliście tę książkę? Macie swoje ulubione cytaty?
Mam nadzieję, że spodobało się Wam i zajrzycie na inne "Cytatki" oraz recenzje.

ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA Z KSIĄŻKĄ

środa, 4 listopada 2015

Każdego dnia - Recenzja książki - #15


Tytuł: Każdego dnia
Autor: David Levithan
Ilość stron: Dolnośląskie
Wydawnictwo: 371



        Każdego dnia w innym ciele.
  Każdego dnia zakochany w tej samej                                dziewczynie.




Każdego dnia szesnastoletni A budzi się w innym ciele i w innym miejscu. Pogodził się ze swoim wyjątkowym losem i ustalił nawet zasady, których stara się przestrzegać: Nie angażować się. Nie rzucać się w oczy. Nie mieszać w cudzym życiu.
Aż do pewnego poranka, kiedy A budzi się w ciele Justina i poznaje jego dziewczynę, Rhiannon. Od tej chwili przestają obowiązywać wszelkie reguły, ponieważ A wreszcie znalazł kogoś, z kim pragnie być - każdego dnia, bez wyjątku.



Każdego dnia "A" budzi się w ciele innej osoby. Zanim wstanie z łóżka analizuje danego człowieka. Jest chłopakiem, czy dziewczyną? Czy ma drugą połówkę? Mieszka sam, czy z rodzicami? Wszystkie odpowiedzi od razu znajduje, ponieważ razem z "nowym ciałem" dostaje wspomnienia tej osoby. Kiedy "A" wie już kim jest i co ma robić, stara się nie rzucać w oczy i za dużo nie mieszać w cudzym życiu.

Pewnego razu spotyka Rhiannon czyli miłość chłopaka, którym jest przez najbliższe kilkanaście godzin. Od tego dnia zasada "nie angażuj się" przestaje być aktualna.

Główny bohater tej niezwykłej książki ma szesnaście lat i określa siebie jako "A". Odkąd pamięta zawsze poruszał się pomiędzy ciałami. Uważa to, za przeznaczanie i stara się cieszyć swoim losem.

Bardzo podziwiam tego bohatera za stosunek do swojego życia. Gdyby się zastanowić jest on w beznadziejnej sytuacji. Zawsze myśli o człowieku, w którym się znajduje. Szanuje to jakiej jest płci, jaki ma kolor skóry czy jakiej jest orientacji. Stara się przez te kilkanaście godzin nie narobić kłopotów w życiu aktualnego człowieka i chce aby ten dzień nie wpłyną negatywnie na resztę jego życia. Jest tylko gościem u tej osoby i nie chce zniszczyć na co ona pracowała czasem i przez całe swoje życie.

Akcja książki dzieje się w ciągu 40 dni. Codziennie o poranku "A" znajduje się w innym ciele.
Powiem szczerze, że kiedy jeden rozdział się kończył, to nie mogłam doczekać się kolejnego. Z wielką niepewnością i podekscytowaniem rozpoczynałam każdy poranek razem z naszym bohaterem i byłam naprawdę ciekawa tego, kim "A" będzie dzisiaj .

Rihannon jest postacią drugoplanową. Polubiłam ją, ale gdyby zamienić ją na jakąś inną osobę to nie byłabym z tego powodu zła. Dla mnie nie ma ona dużego wpływu na całokształt książki. Według mnie Rihannon nie jest najlepszą postacią jaką pan Levithan był w stanie wykreować, ale oczywiście nie winię go za to.

Książka "Każdego dnia" to pozycja, która jest naprawdę warta przeczytania. Pokazuje ludzkie życie z wielu perspektyw i ukazuje sporo problemów z jakimi poszczególne osoby się zmagają. Książka uczy tolerancji. Widzimy, że każdy człowiek jest człowiekiem podobnym do nas samych. Ma problemy, choroby, ma swoje życie. To że wygląda inaczej, bo różni się kolorem skóry, płcią czy orientacją seksualną to tak naprawdę nic nie znaczy.
Książka uczy także, że powinniśmy żyć tu i teraz i nie przejmować się tym co będzie za rok, ponieważ nie wiemy co będzie jutro i czy w ogóle będzie jakieś jutro...

Książkę polecam oczywiście wszystkim, a na pewno tym, którzy mają ochotę przenieść się do świata kilku osób, ale tak naprawdę ciągle tej samej. Jest to opowieść inna niż wszystkie, które czytamy i dostarcza niesamowitych wrażeń. Skłania do kilku refleksji i nie pozwala, na to żeby w połowie zdania ją odłożyć.

ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA Z KSIĄŻKĄ

sobota, 31 października 2015

TAG #2 - Jesienny Book Tag


Hej!


Przygotowałam na dzisiaj TAG. Nie jest on na temat Halloween, ale ten który tego dotyczy, moim zdaniem nie jest czymś, co bardzo chcę umieścić na blogu. Myślę, że krótki Jesienny Book Tag i tak stworzy atmosferę dzisiejszego dnia.
Krótki wstęp: Jak pewnie wiecie dzisiaj jest Halloween. Święto, które nie jest obchodzone przez wszystkich polaków. A jak jest u mnie? Nie obchodzę szczególnie tego dnia. Dla mnie jest to zwykły dzień. Jednak atmosfera, która jest tworzona przez wszystkich obchodzących to święto jest spora i mam chęć, żeby coś zrobić w związku z tym. Zazwyczaj wychodzę, gdzieś na dwór z przyjaciółmi, albo po prostu zostaję z domu, oglądam jakiś film czy serial. Kiedy zdecyduję się gdzieś wyjść to nie maluję się ani nie przebieram za zombie, wampiry czy cokolwiek innego. Po prostu spędzam miło czas poza domem w towarzystwie przyjaciół.
A Wy obchodzicie Halloween?

1. Jaka książka wydaje ci się być idealną do czytania jesiennymi wieczorami?
Pierwsza książka, a w zasadzie seria, o jakiej pomyślałam to Harry Potter. Nie wiem dlaczego, ale bardzo kojarzy mi się z okresem jesiennym, z czytaniem jej pod ciepłym kocem i piciem gorącej, ulubionej herbaty.

2. Oglądałaś kiedyś film z motywem Halloween?
Nie, raczej nie oglądałam takiego filmu, ponieważ nie przepadam za taką tematyką.

3. Suszyłaś kiedyś liście? Jaka książka padła ich ofiarą?
Tak! To jest chyba jedno z moich najlepszych wspomnień z dzieciństwa. Teraz też bym sobie pozbierała i wysuszyła liście, ale uczęszczanie do gimnazjum zabiera mi tyle czasu, że w ciągu tygodnia wychodzę do szkoły rano, a wracam kiedy się robi szaro... A jaka książka była ofiarą? Nie pamiętam dokładnie, ale za każdym razem to była jakaś encyklopedia, słownik... Nie mogłam pozwolić na to żeby moja książka była potem zniszczona, pofalowana od wilgoci.

4. Czy w którejś książce lub filmie znalazłaś motywy świąteczne, czy jesienne?
Motyw świąteczny to Harry Potter i piękne opisy zamku, że aż chce się tam być. A jeśli chodzi o jesienne motywy to nie mam teraz żadnego pomysłu.

5. Lubisz jesień? Jeśli tak to za co?
Jest to druga zaraz po lecie moja ulubiona pora roku. Uwielbiam, kiedy liście spadają prosto na nas i tworzą złocisty dywan, po którym możemy iść. Drzewa w pięknych kolorach aż krzyczą żeby wyjść na dwór i przejść się chociaż na krótki spacer. Złota, polska jesień...

Taguję, każdego kto dotarł do końca tego TAG'u oraz także lubi jesień ;) 

ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA Z KSIĄŻKĄ

środa, 28 października 2015

Cytatki - Każdego dnia - #2

Hej! Dzisiaj drugi post z serii "Cytatki", w której piszę różne cytaty z danej książki. Dzisiaj będzie to "Każdego dnia" Davida Levithana.
Zapraszam!


"Codziennie jestem kimś innym. Pozostaję sobą - wiem o tym - a jednocześnie jestem innym człowiekiem."
Świetnie rozpoczęcie, ale także zakończenie, które nadaje się właśnie do tej książki.
Czasami w naszym życiu też mamy poczucie jakbyśmy byli kimś innym, ale przecież zawsze jesteśmy (powinniśmy być) sobą.

"Każdy człowiek chce, żeby wszystko grało. Nie marzymy o niczym fantastycznym, cudownym ani wyjątkowym. Z radością godzimy się na to, że wszystko gra, bo tyle nam w zupełności wystarcza."
Nie każdemu człowiekowi potrzebne są do szczęścia pieniądze, drogie ciuchy, dodatki  i najnowszy iphone. Niektórym i pewnie większości do szczęścia wystarczą przyjaciele, rodzina, zdrowie i humor w ciągu dnia. Nie każdy może sobie pozwolić na luksusy, a mimo to jest być szczęśliwy.

"Nie oślepia mnie przeszłość, nie motywuje przyszłość. Skupiam się na tym, co tu i teraz, bo żyję wyłącznie w teraźniejszości."
Powinniśmy żyć teraźniejszością, ponieważ patrząc ciągle w przeszłość i narzekając na nią możemy przeoczyć coś co sprawi, że nasza przyszłość będzie lepsza. Żyjmy teraźniejszością.

"Nie ma nic złego w byciu szczęśliwym."
Każdy zasługuje na chwile szczęścia i nikomu nie powinniśmy ich zabierać.

"To, że pamiętam, sprawia mi radość. Świadomość, ze to przeszłość sprawia mi ból."
Nic nie będzie trwało wiecznie i trzeba się z tym pogodzić, ale nie powinniśmy też o tym zapominać.

"To, że ty mi ufasz, nie znaczy, że ja będę automatycznie ufała tobie. Zaufanie nie działa w ten sposób."
Niektórym może wydawać się inaczej. Są w wielkim błędzie...

"Zawsze będą kolejne pytania, bo każda odpowiedź rodzi następne. Jedyny sposób, by przeżyć na tym świecie, to niektóre z nich zignorować."
Nie powinniśmy zawracać sobie głowy niektórymi pytaniami. Często mogą nie mieć żadnego pozytywnego wpływu na nasze życie. Czasami lepiej po protu czegoś nie wiedzieć i żyć tak jak dotychczas. 

To już koniec cytatów z moimi krótkimi komentarzami i małymi "rozkminami" na konkretny temat. Jaki jest Wasz ulubiony cytaty z tej ksiąki? 

ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA Z KSIĄŻKĄ

sobota, 24 października 2015

Gregor i Niedokończona Przepowiednia - Recenzja książki - #14


Tytuł: Gregor i Niedokończona Przepowiednia
Autor: Suzanne Collins
Ilość stron: 361
Wydawnictwo: IUVI






Opowieść o zwykłym nastolatku, który pakuje się w niebezpieczeństwo, aby wypełnić dziwną przepowiednię i odnaleźć zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach ojca - w ukrytym świecie pod Nowym Jorkiem.
Kiedy Gregor spada wraz z maleńką siostrą przez kratkę wentylacyjna swojego mieszkania, trafia do ponurego Podziemia. Ludzie żyją tam we względnej zgodzie z olbrzymimi nietoperzami i innymi zwierzętami, lecz ten niepewny pokój jest zagrożony.
Gregor nie chce brać udziału w podziemnym konflikcie. Pragnie tylko wrócić do domu. Gdy jednak dowiaduje się, że ma szansę odszukać ojca, a Niedokończona Przepowiednia wyznacza mu kluczową rolę w niepewnej przyszłości Podziemia, zdaje sobie sprawę, że to może być jedyny sposób na rozwiązanie największej tajemnicy w jego życiu.



Głęboko pod ziemią, pod Nowym Jorkiem, znajduje się kraina nazywana Podziemiem. Regalia to miasto, w którym mieszka kilka tysięcy ludzi o tak białej skórze, że widać przez nią płynącą w żyłach krew. Oprócz nich pod ziemią mieszkają takie stworzenia jak: karaluchy, szczury, pająki, mrówki, tyle że o wiele, wiele większe niż te, które są nam dobrze znane.
Pewnego dnia do tej mrocznej, tajemniczej krainy wpada jedenastoletni chłopak z Nowego Jorku - Gregor wraz z młodszą siostrą. Okazuje się, że jest wojownikiem z przepowiedni. Chłopak pragnąc uratować poznanych tam ludzi i odszukać zaginionego ojca, musi wydobyć z siebie odwagę oraz zawziętość, aby sprostać trudnym zadaniom. Jest to historia o odwadze, przyjaźni i wzajemnym zaufaniu i poświęceniu.
"Gregor i Niedokończona Przepowiednia" to pierwsza książka z pięciu części "Kronik Podziemia".

Suzanne Collins - większość kojarzy ją jako autorkę "Igrzysk Śmierci", a nie pamięta, że debiutowała innymi książkami. Jak na razie pojawiły się dwie części "Kronik Podziemia". Przeczytałam tylko pierwszą, ale wiem, że jak tylko będę mogła, zaopatrzę się w kolejne. Żałuję jedynie, że nie poznałam tej serii, kiedy byłam młodsza. Byłby to mój ulubiony pięcioksiąg dzieciństwa. 

Na początku można stwierdzić, że to raczej książka dla młodszych czytelników. Na okładce znajduje się dwoje dzieci, które lecą nad miastem na grzbiecie nietoperza. Jest trochę bajkowa... mało realistyczna. A tak naprawdę jest to książka skierowana nie tylko dla młodszych osób.
W całej historii nie brakuje przemocy, nienawiści, krwi czy śmierci.

Tym co mnie chyba najbardziej urzekło od samego początku to relacja Gregora z jego młodszą siostrą - Botką. Przez całą historię widać jak bardzo się kochają - wprost rodzeństwo idealne! Brat opiekuje się Botką w bardzo uroczy sposób. Zawsze chce, aby się wyspała, najadła, aby było jej ciepło...
Jeśli chodzi o samo Podziemie to jest ono bardzo dopracowane i interesujące. Miasto - Regalia jest opisywane tak, że czytając czujemy jakbyśmy tam byli, chodzili i oglądali wszystkie rzeczy osobiście. To samo dotyczy mieszkańców podziemnego miasta. Mają swój charakter, który jest jedyny, niepowtarzalny i nie idzie ich nie lubić. Jeśli chodzi o to kogo polubiłam najbardziej (z postaci drugoplanowych) to nie jestem w stanie wybrać. Było ich dużo, może nawet za dużo, i każdy był inny.

Dużym plusem jest to, że w tej książce na końcu jest dodatek. "Dodatek dla Naziemnych" to kilka stron z różnymi informacjami. Są tam opisy stworzeń, które znajdują się w książce: pełzacze (karaluchy), fruwacze (nietoperze), prząśniki (pająki) oraz zębacze (szczury). Kolejną rzeczą w tym dodatku to wywiad z autorką, gdzie m.in. mówi o tym, że inspiracją do napisania tego dzieła była "Alicja w Krainie Czarów". Bardzo miło się go czytało i tylko szkoda, że taki krótki...

Pierwsza część "Kronik Podziemia" to książka, która od razu przekonała mnie do całej serii i dostarczyła wielu pozytywnych emocji, ale i wzruszenia. Mam nadzieję, że druga będzie równie dobra, jeśli nie lepsza. O drugiej wiadomo tyle, że Gregor będzie miał jeszcze trudniejsze zadania do wykonania i dostarczy nam jeszcze większych emocji. 

Polecam tę książkę wszystkim fanom "Igrzysk Śmierci", aby dowiedzieli się, że Suzanne Collins nie jest autorką tylko tej trylogii. Miłośnicy fantasy lub po prostu dobrej książki także będą zachwyceni! 

ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA Z KSIĄŻKĄ

środa, 21 października 2015

Wierna - Recenzja książki - #13


Tytuł: Wierna
Autor: Veronica Roth
Ilość stron: 377
Wydawnictwo: Amber



Jeszcze niedawno każdy szesnastolatek przechodził test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii musiał wybrać frakcję. Ten kto nigdzie nie pasował, zostawał bezfrakcyjnym i był wykluczony. Ten, kto łączył cechy charakteru kilku frakcji, był niezgodny - i musiał być wyeliminowany...
Ale to już przeszłość. Społeczeństwo frakcyjne, w które Tris tak wierzyła legło w gruzach - podzielone walką o władzę, naznaczone śmiercią i zdradą. Jednego tyrana zastąpił drugi. Miastem rządzą bezfrakcyjni. Tris wie, że czas uciekać. Lecz jaki świat rozciąga się poza granicami? Może za murem będzie mogła zacząć z Tobiasem wszystko od nowa, bez przeszkód, bolesnych wspomnień?
A może poza miastem nie ma żadnego świata... Nowa rzeczywistość jest jeszcze bardziej przerażająca. Szokujące odkrycia zmienią serca tych, których kocha. Raz jeszcze Tris musi dokonać niemożliwych wyborów - odwagi, wierności, poświęceni i miłości. Bo tylko ona może przeszkodzić kolejnemu rozlewowi krwi...


Frakcje zostały obalone i większość informacji ukrywanych przez wiele lat wyszły na światło dzienne. Mieszkańcy miasta muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Całe życie wywróciło się o sto osiemdziesiąt stopni, kiedy dowiedzieli się, że za murem jest coś więcej. Teraz wiedzą, że świat nie ogranicza się do jednego miejsca, w którym wiele pokoleń rodziło się i umierało. Tris wie, że nie może zostać w mieście. Teraz ma możliwość poznania prawdy o swojej Niezgodności. Nastolatka razem z przyjaciółmi wybiera się za ogrodzenie, zostawiając za sobą miejsce walk i zamieszek.
To co znajduje się poza murami, nie jest tym czego się spodziewała, a rzeczy których się dowiaduje wywracają jej życie do góry nogami. Czasu na dokonanie wyborów, które wydają się niemożliwe jest coraz mniej. Stawką będzie życie tych, których Tris kocha najbardziej...

"Wierna" jest ostatnią częścią trylogii "Niezgodna". Nareszcie ostatnią... Jeśli czytaliście moje recenzje dwóch poprzednich części ("Niezgodna""Zbuntowana") to wiecie, że druga była o wiele gorsza od pierwszej.  Do "Wiernej" nie podeszłam z dużym entuzjazmem, bo nie wiedziałam, czy będzie ona jeszcze gorsza, czy może jednak najlepsza z całej trylogii? Po przeczytaniu jestem jednak trochę rozczarowana...

Wydarzenia w książce toczą się naprawdę powoli. Przez znaczną części lektury nie dzieje się nic takiego, co by mogło mnie zaskoczyć. Cały czas czekałam na moment, aż wyjdą poza mury miasta, bo miałam nadzieje, że właśnie tam będzie ciekawie.

To co podobało mi się w tej książce to narracja, która była zmienna. Jeden rozdział Tris, drugi Tobias. Można było być w dwóch miejscach równocześnie, ale także w niektórych przypadkach widzieć jedną sytuację z różnych perspektyw. Sam sposób bardzo mi się spodobał, ale odniosłam wrażenie, że coraz mniej wiemy o postaciach. Główni bohaterowie - bo u nich najbardziej to zauważyłam - stali się trochę bezbarwni, co mnie rozczarowało jeszcze bardziej.

W wyczekiwanym przeze mnie momencie, kiedy bohaterowie już wyszli poza mury miasta czasami miałam wrażenie, że autorka dopiero teraz wpadała na pomysł jak zakończyć to co zaczęła.

Powtórzę się trzeci raz, że Veronica Roth nie boi się stosować brutalnych scen w swoim dziele. Było kilka śmierci, jednak żadna nie zapadła mi szczególnie w pamięci co jest minusem, bo chyba dobrze wiedzieć kto zginął...

Książkę polecam oczywiście każdemu kto zaczął czytać trylogię, jednak sama w sobie na należy do najlepszych. Zakończenie nie do końca mnie zaskoczyło. Nie mówię, że wiedziałam od początku jak się skończy, ale nie wzbudziło we mnie żadnych emocji. Chyba, że liczy się ulga, że dotarłam do końca.


A teraz krótkie podsumowanie: 
"Niezgodna" - 7/10
"Zbuntowana" - 5/10
"Wierna" - 6/10
______________
Trylogia -  6/10


          


ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA Z KSIĄŻKĄ